1

2

3

4

5

 

Inwestycja w wielkie przestrzenie

Ziemia to pieniądze. Im większy teren, tym większe są możliwości jego wykorzystania. Jeśli jednak mamy kilka, kilkanaście hektarów gruntów, a nie chcemy tam stawiać olbrzymich budynków, możemy wykorzystać ten teren na kilka innych sposobów. Jednym z pomysłów, który jest dosyć kosztowny, ale w dłuższym okresie czasu jest również opłacalny jest założenie pola golfowego. Głównym problemem jest pilnowanie, by na olbrzymiej przestrzeni utrzymywała się równa i zielona trawa, cała reszta to właściwie drobiazgi. Innym sposobem na wykorzystanie terenu jest założenie stadniny, budynki są usuwalne w każdym momencie, a pieniądze można pozyskiwać z założenia szkoły jazdy, hotelu dla koni lub po prostu wybiegu, na którym by się pasły. Wady? Jeśli nie mamy ręki do zwierząt, musimy zatrudnić kogoś, kto rzeczywiście zajmie się końmi. Jeśli jednak jesteśmy fanami innych sportów, możemy pomyśleć nad wykorzystaniem naszej nieruchomości do założenia parku rozrywki (jeśli mamy drzewa w większej ilości) albo terenów wojennych dla wszelkich wielbicieli paintballa czy airsoftu. W tym wypadku inwestujemy w wypożyczalnię broni, sprzętu i strojów albo tylko ustawiamy przeszkody i kryjówki i wynajmujemy teren dla zorganizowanych grup, które lubią pobiegać sobie po polu i postrzelać do kolegów z pracy. To tylko trzy pomysły, a w ile innych sposobów można wykorzystać pustą przestrzeń?

Skarby budownictwa postindustrialnego

Architektura postindustrialnia, która tworzy kluczową część zabudowań niektórych fragmentów miast, jest ostatnio nie dość, że bardzo modna, to jeszcze idealna do przebudowy, modernizacji i wtórnego wykorzystania w zupełnie inny sposób od tego, do którego była przeznaczona w momencie budowania. Fabryki, bloki mieszkalne i inne olbrzymie ceglane budynki, które do tej pory stały puste i straszyły przechodniów wielkimi, ciemnymi oknami są teraz idealnym miejscem dla wszelkiego rodzaju kreatywnych architektów. Najlepszym przykładem tego, jak przekuć kupę cegieł w fabrykę złota na gruncie polskim jest łódzka Manufaktura. Koncepcja rewitalizacji starych fabryk i przekształcenia ich w hotele, sklepy, muzea, galerie, kluby i budynki uczelniane, a także mieszkania (przestrzenne, kilkupiętrowe lofty są tego idealnym przykładem) od kilku lat pozwala na odzyskanie straconych do tej pory części miasta. Przykłady? W dawnych fabrykach i zakładach powstają między innymi biura (jak w warszawskich zakładach Norblina), galerie (muzeum MS2 w Łodzi), mieszkania (w fabryce Forda w Bukareszcie lub lofty łódzkie), a także centra spa i restauracje (jak we włoskim Salerno). Jak widać, nie ma żadnych ograniczeń, dlatego jeśli jesteśmy właścicielami budynków postindustrialnych powinniśmy spojrzeć na nie bardziej przychylnym okiem i zacząć myśleć nad ich wtórnym wykorzystaniem.

Wielkie przestrzenie i ich wykorzystanie

Po boomie spowodowanym Euro 2012 zostały nam nie tylko autostrady i wspomnienia, ale również olbrzymie stadiony. Jak można wykorzystać olbrzymie areny w momencie, gdy nie rozgrywają się na nich żadne mecze? Najlepiej przyjrzeć się istniejącym już od jakiegoś czasu halom, które dosyć dobrze na siebie zarabiają. Nie szukając daleko, choćby Arena Gdańska albo Atlas Arena w Łodzi. Kiedy przejrzy się plany dziejących się tam wydarzeń (tzw. kalendarz imprez) można odkryć, że te olbrzymie przestrzenie mogą być do wykorzystania właściwie w sposób nieograniczony. Po pierwsze, można tam urządzać różne imprezy sportowe, czyli takie, których właściwie się tam oczekuje. Nie tylko mecze piłki nożnej, ale również mecze siatkówki, zawody bokserskie, wyścigi, futbol amerykański, zapasy – ograniczenia są właściwie tylko dwa: przestrzeń i kwestie destrukcyjne budynku, spowodowane nieumiejętnym dostosowaniem przestrzeni do wymagań danego sportu. Innym, równie dobrym pomysłem, jest wykorzystanie hal i stadionów do urządzania koncertów. To w końcu olbrzymie przestrzenie i mogą być wykorzystywane przez cały rok (jeśli są zamknięte), albo przynajmniej przez kilka cieplejszych miesięcy w roku, a jak wiadomo, w okresie wakacyjnym urządza się najwięcej festiwali koncertowych, na które zapraszane są gwiazdy skali światowej. W końcu stadiony stworzone są po to, by gromadzić olbrzymie ilości ludzi, dlaczego nie skorzystać z tak oczywistej cechy?

Z innego punktu widzenia

Kiedy myśli się o nieruchomościach, stają nam przed oczyma działki zabudowane i pola, lasy, obiekty przemysłowe, mieszkania, domy… ale pod nieruchomości podchodzą również zamki i rezydencje. Nawet te nawiedzone. A może szczególnie one. Ostatnio bardzo popularne stają się znowu książki i filmy dotyczące mrocznych rezydencji i kamiennych zamków nawiedzanych przez wszelkiego rodzaju duchy, upiory i koszmary. Temat przeżywał swój rozkwit w latach 50. i 70. poprzedniego wieku, kiedy powstało wiele nowel i opowiadań na ten temat i ich wczesnych ekranizacji, które teraz przeżywają renesans i są albo ponownie ekranizowane, albo odkurzane i puszczane w telewizji po latach leżenia na półkach. Oparte na poezji i prozie grozy sięgającej Poe’go i Lovecrafta filmy o opuszczonych i groźnych rezydencjach, zamczyskach, kopalniach i podobnych miejscach znowu wchodzą do kin. Zwykle krew się tam leje gęsto i nie zawsze to dobry zwycięża, a właśnie straszliwa rezydencja. Powstają coraz to nowe filmy, seriale i gry, wciąż znajdujące nowych zwolenników. Którzy nigdy nie mają dość i chcą więcej. Wystarczy iść do kina by zobaczyć, że temat nawiedzonych, krwiożerczych domów w stylu wiktoriańskim, położonych na opuszczonych wzgórzach, wśród bagien i cmentarzysk cieszy się niegasnącym powodzeniem. W połączeniu z filmami i serialami o wampirach i zombie, nawiedzone ponure zamczyska tworzą idealne trio horrorów, którymi karmi się współczesne społeczeństwo.

Budynki chronione przez konserwatora

W obliczu ostatnich zniszczeń i podpaleń budynków wpisanych do rejestru zabytków albo chronionych przez konserwatora, należałoby przyjrzeć się bliżej samemu systemowi wpisywania budynków do rejestru zabytków oraz innym sposobom ochrony cennych nieruchomości. W polskim prawie istnieją cztery sposoby chronienia budynków związanych z działalnością człowieka i świadectwem minionej epoki bądź zdarzeń. Są to: wpisanie do rejestru zabytków, uznanie danej nieruchomości albo obiektu za pomnik historii, utworzenie tematycznego parku kulturowego oraz ustalenie ochrony w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego. Wpisaniu w jeden z tych czterech punktów podlegają obiekty, których zachowanie leży w ogólnym interesie społecznym i jest cenne ze względu na posiadane wartości historyczne, naukowe albo artystyczne. Rejestr zabytków ograniczony jest do konkretnych województw i podlega pod właściwego konserwatora zabytków. Do takiego rejestru wpisywane są przede wszystkim nieruchomości, czyli – jak sama nazwa wskazuje – zabytki nieruchome. Wpis do rejestru jest tworzony na życzenie właściciela lub użytkownika danego obiektu, a poza zabytkiem jako takim do rejestru może zostać wpisana również jego najbliższa okolica oraz nazwa historyczna, geograficzna albo tradycyjna. Dlatego jeśli jesteśmy właścicielem czegoś cennego, powinniśmy zgłosić się do konserwatora, który podniesie wartość naszej nieruchomości i ochroni ją przed zniszczeniami.

Właściwy rodzaj działki

Szukając naszego wymarzonego miejsca na ziemi (to może być miejsce na założenie firmy albo domek jednorodzinny) i rozglądając się za odpowiednim kawałkiem gruntu musimy poza lokalizacją, ceną i powierzchnią zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz: rodzaj działki. Wbrew pozorom jest ich całkiem sporo, a oto krótki wykaz istniejących rodzajów wraz z ich ograniczeniami. Wyróżniamy przede wszystkim działki rolne, budowlane, inwestycyjne, usługowe, przemysłowe, rekreacyjne, leśne, siedliskowe, gospodarstwa, działki rzemieślnicze, rolno-budowlane i leśne z prawem do budowy. Jakie są główne różnice i ograniczenia? Działki budowlane i inwestycyjne są przede wszystkim o wiele droższe za metr kwadratowy od działek na przykład rolnych czy leśnych (choć tak naprawdę wszystko zależy od lokalizacji, województwa, wielkości gruntu i oczekiwań sprzedającego). Jednocześnie działki budowlane, przemysłowe i inwestycyjne bardzo często znajdują się w opłacalnych lokalizacjach: w środku miasta albo przy dużej drodze. Są to również działki o większych prawach budowlanych, doprowadzonych wszystkich mediach albo z pozwoleniami na doprowadzenie takich. Z drugiej strony działki rolne bardzo często występują w „szczerym polu”, mogą mieć kiepsko wytyczoną drogę dojazdową albo jej brak i nie posiadać mediów. Osobną kwestią są działki leśne, o niewielkich cenach, położone często daleko od cywilizacji, o bardzo niskim podatku gruntowym i prawie zawsze całkowitym zakazie budowania na nich czegokolwiek.

W poszukiwaniu działki idealnej

Gdy rozglądamy się za działką idealną bierzemy pod uwagę bardzo wiele kryteriów. Przede wszystkim lokalizację. Musimy wiedzieć, który fragment Polski nas interesuje i jakie województwo jest dla nas najlepsze. Równie ważna jest okolica: czy jest to wieś, miasto albo pusta przestrzeń. Wszystko zależy oczywiście od tego, do czego potrzebna jest nam ziemia. Równie kluczową kwestią jest cena, którą możemy zapłacić za całość oraz cena, jakiej oczekujemy za metr kwadratowy ziemi. Z tym ostatnim łączy się oczywiście kwestia powierzchni danego gruntu, którym jesteśmy zainteresowani. Kiedy już wypatrzymy konkretną lokalizację, prawie zawsze sprawdzamy czy dana nieruchomość posiada ogrodzenie, czy też go nie ma. Równie kluczowy jest dojazd. Jest to dojazd drogą asfaltową, polną czy utwardzoną? Ważny jest również kształt i wygląd wybranej przez nas działki. Co dalej? Oczywiście doprowadzone do nieruchomości media. Bardzo ważne jest dowiedzenie się odpowiednio wcześnie, czego możemy oczekiwać. Czy jest tam dostęp do prądu, wody (istnieje tam studnia czy woda doprowadzana kanalizacją) i gazu? W obecnych czasach telefon stacjonarny nie jest już tak kluczowy, ale bardzo podstawową kwestia jest kanalizacja: czy jest tam szambo i w jakim stanie jest cała hydraulika, doprowadzająca wodę i odprowadzająca ścieki. Kiedy już dowiemy się o tym wszystkim, musimy sprawdzić stan prawny ziemi, ilość właścicieli, stan księgi wieczystej, potencjalne obciążenie hipoteki. Bez tych informacji nie możemy myśleć poważnie o kupnie żadnej nieruchomości.

Klasyfikacja ziemi rolnej

Kiedy kupuje się ziemie rolną pod nieruchomości bądź uprawę bardzo często w ogłoszeniach podana jest klasa lub klasyfikacja ziemi. Czym są te rzymskie liczby i co właściwie oznaczają? Bonitacyjna klasyfikacja gleb gruntów rolnych dzieli się na sześć klas gleby, w tym wyróżnia się kilka podklas, w sumie dziewięć grup glebowych. Jest to podział związany z terenowymi badaniami gleby, opartymi przede wszystkim na jej położeniu, budowie profilu, barwie i strukturze, przepuszczalności, odczynie i innych. Klasyfikacja gleby jest związana nie tylko z możliwościami uprawy różnych roślin, ale także z ceną danej ziemi. To jasne, że najbardziej żyzne gleby orne (w tym wypadku grupa oznaczona rzymskim numerem I) są nie tylko najlepsze, ale również najdroższe. Bez większych nakładów można na nich osiągnąć bogate plony właściwie wszystkich roślin przeżywających w danym klimacie. Idąc dalej, klasa II to bardzo dobre gleby orne, klasa III to gleby dobre i średnio dobre, a klasa IV to gleby średniej jakości. Na numerze czwartym kończą się interesujące gleby do upraw, a zaczynają pastwiska, łąki, bagna itp. Na klasie V ziemi można uprawiać żyto i ziemniaki, a na klasie VI właściwie tylko łubin albo poddać ją zalesieniu. Jak widać, różnice są drastyczne i bardzo ważne jest, by zwrócić uwagę na klasę gleby, dostosowaną do naszych potrzeb.

Wady i zalety mieszkania w mieście i poza miastem

Nieruchomości w mieście i poza miastem najłatwiej rozróżnić mówiąc o mieszkaniu w blokach (charakterystycznych dla miast) i w domach (które są wygodne poza miastem, gdzie w końcu jest więcej przestrzeni). A jakie są plusy i minusy mieszkania w takich miejscach? Po pierwsze – przestrzeń. Bloki mają dosyć ograniczone miejsce do mieszkania i trzymania rzeczy, tutaj domy mają zdecydowaną przewagę: posiadają duże piwnice, garaże i strych (wszystko na terenie tej samej posesji). To bardzo duża zaleta, dopóki nie dojdziemy do kwestii gruntownych porządków albo co gorsza wyprowadzki. Wtedy, jeśli nie kontrolowaliśmy przybywania nowych przedmiotów, będziemy mieli spory problem. W przypadku domów nie ma też problemu z parkowaniem, w końcu zawsze zostaje garaż albo miejsce w ogródku. W blokach, głównie w centrum, czasami nie jest z tym wesoło. A jakie są zalety mieszkania w blokach? Odpadają nam remonty dachów i klatki schodowej, a w prywatnym domu wszystkie remonty spadają na właściciela. W blokach łatwiej jest też z odśnieżaniem, obowiązek ten spada na spółdzielnię lub wspólnotę mieszkaniową. W przypadku domu poza miastem odśnieżanie spada na mieszkańców, inaczej mogą się nie wydostać na główną drogę. Ostatnią kwestią jest ogrzewanie: w blokach zajmuje się tym miasto, w domach – albo założy się kosztowne centralne ogrzewanie, albo zostaje palenie w piecu lub kotłowni.

Koszmar nadchodzącej zimy

Co roku właściciele i zarządcy nieruchomości przeżywają kilkutygodniową, kosztowną traumę związaną z odśnieżaniem. Jest to nie tylko kłopotliwe, ale również obowiązkowe zajęcie. Po pierwsze, właściciel posesji jest zobowiązany do odśnieżania tego fragmentu chodnika, który znajduje się przed jego posesją. Jeśli nie zadba o jego odśnieżenie, a pieszemu idącemu po tej części chodnika zdarzy się wypadek, pieszy może domagać się od właściciela odszkodowania. Chodnik jednak musi przylegać bezpośrednio do posesji, jeśli przedziela go choćby pas zieleni odśnieżanie spada na miasto lub gminę. Co ciekawe, nie ma obowiązku odśnieżania chodnika, na którym stoi parkomat, ponieważ odśnieżanie tego fragmentu należy do obowiązków pobierającego opłaty za parkowanie. Właściciel nieruchomości nie musi również odśnieżać fragmentów chodnika, które są przystankiem autobusowym czy tramwajowym, obowiązek ten spada na służbę komunikacji miejskiej. Tak samo śnieg uprzątnięty przez właściciela powinien zostać zabrany przez odpowiednie władze miejskie. Ten, kto nie wypełni obowiązku odśnieżania podlega karze zgodnie z art. 117 kodeksu wykroczeń i grozi mu nagana lub grzywna do 1500 złotych. Jak więc widać, lepiej odśnieżyć chodnik przy swojej posesji, ale należy również znać swoje prawa, by wiedzieć, kiedy powiedzieć: Owszem, ten chodnik jest przed moim domem, ale to nie ja powinienem tu odśnieżyć, tylko inna, konkretna instytucja.